środa, 30 stycznia 2013

matko! czy wiesz jaki masz w domu skarb?

wracasz do domu po ośmiu godzinach wytężonej pracy,
w biegu przełykasz obiad, zmywasz i gdzieś tam, pomiedzy talerzem a garnkiem,
twoje uszy atakuje coraz bardziej natarczywe mamo? pobawisz się ze mną?
taaak, o niczym innym nie marzysz,
jednym okiem zaglądasz do jej pokoju, a tam, o rany,
rozstawione domki, lalki już czekają, będą jadły, mówiły twoim głosem,
zaprowadzisz je do szkoły, przyprowadzisz, znów nakarmisz, spać położysz....
nie! trzy szybkie oddechy, trzeba coś wymyslić,
ale w głowie masz pustkę,
jeszcze chwila i już do ciebie idę! grasz na zwłokę
i idziesz zmyć makijaż, kiedy sięgasz po ręcznik doznajesz olśnienia,
zgarniasz z półki wszystkie kremy, żele i rozświetlacze do twarzy,
przyjmujesz pozycję horyzontalną na wygodnej kanapie
i dajesz dziecku wolną rękę.

by już po chwili znaleźć sie w siódmym niebie.

(w kwestii formalnej:
plusy dodatnie:
- ponadgodzinny masaż z ugniataniem i wcieraniem,
- uszczęśliwione dziecko
plus ujemny:
- możesz odpłynąć i rano nie rozpoznasz się w lustrze, gdy dziecko, niekontrolowane,
  za mocno poszaleje,
(ale na tle plusów dodatnich, to pikuś).

wtorek, 29 stycznia 2013

...

mogę uznać, że maraton choinkowy został pomyślnie zakończony,
było fajnie, córka zrobiła się nam bardziej otwarta i swobodna,
podejrzewam, że dużo dały jej zajęcia baletowe,
juz nie czeka jak sierota, aż ktoś ją weźmie za rękę, tylko sama bierze,
dobiera sie w pary, trójki itd,
ulżyło mi bardzo, w porównaniu z tamtym rokiem, różnica jest ogromna.

tylko nie wiem, kiedy ona tak wyrosła???

























sobota, 26 stycznia 2013

zestaw śniadaniowy

Mąż: - Duśka, chodź na śniadanie
Daria:- nie mogę, mam tu ciekawą bajkę
M: - chodź, bo się spóźnimy
D: - dajcie mi tu talerz z kanapkami, herbatę i mamę do przytulania

wtorek, 22 stycznia 2013

na zakupach

od teraz, obiecuję solennie, nie będę już narzekać na dźwięki
wydobywajace się z głośników w super- hiper- i zwykłych marketach,
jeśli o mnie chodzi, to mogą przez cały rok puszczać choćby i kolędy,
jeśli tylko dzięki temu zachowam twarz,
bo na dziecko nie mam co liczyć...

a było tak:
wędrujemy sobie nieśpiesznie, rodzinnie między półkami,
i spotykamy znajomych, a jakże, bo gdzie jeśli nie w takim np.: tesco czy biedronce
można ujrzeć najwięcej znajomych twarzy w niedzielne przedpołudnie?
w pewnym momencie stajemy twarzą w twarz z moim eks-ginekologiem,
którego nie widziałam ze sto lat
(eks- wcale nie dlatego, że nie chodzę, ale dlatego, że z mojego osobistego
zrobił się nie wiadomo po co bliskim znajomym Męża,
byłam zmuszona poszukać sobie innego lekarza),
witamy sie więc, cześć, dzień dobry, facet skleja z Młodą żółwika,
jeszcze dwa słowa i każdy odwraca sie w swoja stronę celem kontynuowania
wędrówki, i w tym samym momencie nasze grzeczne, na pozór, dziecko,
gromko oznajmia:
-EJ, NIE ZNAM TEGO KOLESIA

gdybym mogła
zapadłabym się pod ziemię,
i pociągnęła tę wredną małpkę za sobą,

dobrze, że nie słyszał,
wiem to na pewno.

a może słyszał? eee, nie...
a jeśli...?

sobota, 19 stycznia 2013

sezon na księżniczki i strażaków czyli na choinkę marsz

Młoda została królową balu na przedszkolnej choince,
była Meridą, przyznaję, całkiem udaną - po nocy w papilotach,
swoją drogą, jak to jest, że dla urody poświęcają się już małe dziewczynki,
no może ona sama za bardzo się nie poświęcała, bo noc przespała jak aniołek,
to raczej ja pół nocy nasłuchiwałam czy się w tych papilotach nie męczy,
ale do rzeczy, o tej królowej nawet bym nie wiedziała,
gdyby w szatni nie poinformowała mnie jedna z matek,
bo ja na choince nie byłam,
taki był zamysl nauczycielek, żeby było bez rodziców,
dzieci się wtedy lepiej bawią, jest luźniej itd,
i słusznie, nie zapomnę zeszłorocznej, kiedy Duśka całą zabawę
spędziła przyklejona do mojej nogi, ze łzami w oczach pilnując, żebym jej nie zostawiła,
i na nic byly zapewnienia, że nigdzie sie bez niej nie wybieram,
na sali panował taki tłok, że ciężko było się wyminąć, a co tu mówić o jakichś wygibasach
zmarnowana szansa na dobrą zabawę i tyle.

ale rodzice nie byliby sobą, gdyby nie przybyli,
tłumnie,
czuję więc mały wyrzut sumienia, choć tak naprawdę czy to ja powinnam czuć się winna?
kiedy to się tak porobiło? jak gospodarz nie zaprasza to nie idę, tak?
w tym wypadku przedszkole było gospodarzem i konkretnie i wprost mówiło:
w tym roku robimy tak i tak,
no nic, czasy sę jak widać zmieniają, ludzie też,

ale mialo być o tym, jaka jestem z Niej dumna,
i nie mogę się doczekać zdjęć, żeby sobie popatrzeć
i, jak siebie znam, łzę obetrzeć, bo samą monarchinię
całe to królowanie mało obeszło.....

----------------
z ostatniej chwili:
- mamo! masz gąską skórkę!

środa, 9 stycznia 2013

taki krótki list

wiesz, że nie da się przez całe życie przejść z uśmiechem na ustach,
i wiesz też, że bywa ciężkie, smutne, dołujące i ogólnie do chrzanu,
i, do ciężkiej cholery, czy dlatego, że i tak jest popaprane,
to trzeba sobie jeszcze dokładać?!
czy mając dom, rodzinę, siakie-takie zdrowie i pracę zawsze trzeba
szukać dziury w całym?
wygląda na to, że tak.
może ja za mało wymagam od życia, bo tylko zwyczajnej stabilizacji,
tylko bezpieczeństwa, tylko zdrowia i tylko życzliwości, no może jeszcze trochę szacunku?
przepraszam, że nie rzucam Ci sie na szyję za romantyczne kolacje, kiedy padam na pysk,
czy za superdrogie przezenty na rocznice i imieniny, gdy brakuje kasy,
mówisz, że tęsknisz za moim uśmiechem,
przepraszam, jak tylko odeśpię wszystkie nasze choroby, zapalenia uszu, i takie tam,
a Ty będziesz bardziej pomocny niż dotąd, znów będzie jak dawniej,
a na razie bądźmy po prostu zwyczajni, bez żalu i pretensji

wtorek, 1 stycznia 2013

żeby ten nowy był co najmniej tak samo dobry

czy można zacząć rok lepiej?
skończyłam książkę, przede mną stos świeżych, nieczytanych,
dziecko najedzone, wyspane, w wyśmienitym humorze,
święta w zasadzie już odespane i odpoczęte,
lodówka jeszcze pełna,
choinka wprawdzie lekko się sypie, ale wciąż wygląda pięknie,
obok filiżanka parującej kawy,
a z głośników sączy się dobra muzyka
trójkowy Top Wszechczasów, co na pierwszym?
obstawiam Brothers In Arms Dire Straits, Mąż nie dał się wciągnąć w zakład,
szkoda :)

a  wszystkim Czytaczom życzę Szczęśliwego 2013 Roku!!!