czwartek, 25 lipca 2013

mamo, chcesz zobaczyć auto?

- chcę
- to patrz



















* tak było 2 miesiące temu; teraz autko ma już kapcie i wgnieciony dach ;) brum brum

----------------
bylismy ostatnio w stadninie,
tak nam sie pomyślało, że trzeba Młodej zafundować trochę frajdy,
któż by pomyślał, że najwięcej frajdy będę miała ja sama?
na początku tylko sobie z Mężem patrzyliśmy jak Ona robi kółka na koniku,
ale później właściciel zasugerował, że powinnam też spróbować,
bo to nie takie trudne i idzie o zakład, że na pierwszej lekcji będę potrafiła już anglezować,
no to Mąż już mi nie odpuścił, wypchnął mnie siłą, po czym rozsiadł się wygodnie
na ławeczce z zadowolona miną i tylko cykał fotki.
Cóż, anglezowanie faktycznie wyszło, ale teraz mam obity tyłek,
czuję każdy, każdziuteńki mięsień, no i wpadłam,
zakochałam się, chcę sie uczyć jazdy.
Mąż dopinguje, widzi, że pierwszy raz od bardzo dawna czymś się tak nakręciłam,
wie też jak kocham konie i psy (są tam też kochane dwa psiska),
i cały czas mnie buntuje i pyta kiedy jedziemy po buty do jazdy.
a ja chcę i sie boję, bo jak znowu sie połamię????
rok temu miałam złamaną łapę, bo sie nam zachciało rodzinnie pojeździć na rolkach :)
hmmm...nie wiem, nie wiem....