wielu z nas, wychowanych w ciężkich czasach prl-u,
zastanawia się czasami co nasze dzieci zapamiętają ze świąt,
że my, mimo wszytko, mieliśmy lepiej,
że chociaż bywało skromnie, to znalismy tylko taką rzeczywistość i było ok,
braki nadrabiali ludzie, nastrój świąteczny, intensywne zapachy i smaki,
że nasze dzieci mają wszystkiego aż nadto, a jednak nie umieją sie cieszyć.
i choć z grubsza się z tym zgadzam to jednak trochę sie buntuję
bo na wspomnienia naszych dzieci pracujemy między innymi my, rodzice,
i muszę powiedzieć, że ja pracuję wyjątkowo ciężko, zwłaszcza w wigilię,
wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki wyruszamy z domu,
elegancko wyszykowani,
ja obowiązkowo w co najmniej dziesięciocentymetrowych szpilkach
(wspominam o nich, bo to kluczowy element akcji),
zamykamy za sobą drzwi, po czym robię efektowny w tył zwrot
i pod pretekstem sprawdzenia czy światła pogaszone/gaz zakręcony/żelazko wyłączone etc.
wracam do domu
- po czym lecę (w tych szpilkach) po taboret,
- sięgam do pawlacza,
- wyciągam pudła i pudełeczka,
- zeskakuję z taboretu (!),
- z pudłami pomykam pod choinkę,
- nadgryzam pierniki dla Mikołaja,
- wypijam mleko (szybko, szybko),
- marchwi dla renifera już nie podołam, śmigam ją przez balkon,
- odsuwam firankę, przestawiam krzesła,
- rzucam czapkę Mikołaja na gałązki choinki (zgupił, gapa)
- zgarniam rysunek-podarek, wrzucam go do pawlacza (z taboretu oczywiście)
- i cała mokra wybiegam
(a wszystko to w szpilkach, ha!),
mrugam do Męża informując go donośnie,
że i owszem, wszystko wyłączone (choć teraz to już głowy za to nie dam),
On w tym czasie stawił czoła setkom pytań czemu jeszcze nie ma mamy?
i czy mogę iść do mamy? i wreszcie ja chcę do maaamy!!
i już możemy ruszać i tworzyć kolejne tradycje,
żeby jak co roku stwierdzić, że warto było, bo mina dziecka na widok spustoszeń poczynionych przez Mikołaja i renifery - bezcenna :)
piątek, 20 grudnia 2013
piątek, 13 grudnia 2013
co to ja chciałam...?
już wiem
pozbierać okruszki codzienności z ostatnich miesięcy
1. kiedy miała przytulaśny nastrój
- mamo? poprzytulamy się jak dwa makaronki sklejone w zupie?
2. kiedy miała kryzys czytelniczy a przed spaniem, po jedzeniu,
musiała być jak nadłużej w pionie z powodu refluksu
- a będę mogła leżeć? na leżąco łatwiej mi sie nudzić jak czytasz....
3. kiedy mówię, że pójdziemy na cmentarz
- to tam na labirynty?
4. kiedy nie wierzy rodzicom a musi zostawić na chwilę komputer z otwartą grą
- tylko mi tego nie krzyżuj!
5. kiedy ryczy nie wiedzieć czemu i cieżko z nią wytrzymać
- Daria! drugi raz ryczysz dziś nie wiadomo czego!
- nieee!!! trzeeeeci....
6. kiedy wie, że i tak sie nie zgodzę
- szkoooooda, że dzisiaj nie będzie bagietek czosnkowych...
- dlaczego?
- bo zaraz powiesz, że już późno... i że będę kaszleć w nocy....
- no właśnie, czyli wszystko jasne
- ale maaaamooooo!!!! ja chcę bagietkę!!!!
to do zobaczenia za kolejne 3 miesiące ;)
pozbierać okruszki codzienności z ostatnich miesięcy
1. kiedy miała przytulaśny nastrój
- mamo? poprzytulamy się jak dwa makaronki sklejone w zupie?
2. kiedy miała kryzys czytelniczy a przed spaniem, po jedzeniu,
musiała być jak nadłużej w pionie z powodu refluksu
- a będę mogła leżeć? na leżąco łatwiej mi sie nudzić jak czytasz....
3. kiedy mówię, że pójdziemy na cmentarz
- to tam na labirynty?
4. kiedy nie wierzy rodzicom a musi zostawić na chwilę komputer z otwartą grą
- tylko mi tego nie krzyżuj!
5. kiedy ryczy nie wiedzieć czemu i cieżko z nią wytrzymać
- Daria! drugi raz ryczysz dziś nie wiadomo czego!
- nieee!!! trzeeeeci....
6. kiedy wie, że i tak sie nie zgodzę
- szkoooooda, że dzisiaj nie będzie bagietek czosnkowych...
- dlaczego?
- bo zaraz powiesz, że już późno... i że będę kaszleć w nocy....
- no właśnie, czyli wszystko jasne
- ale maaaamooooo!!!! ja chcę bagietkę!!!!
to do zobaczenia za kolejne 3 miesiące ;)
piątek, 6 grudnia 2013
cóż to dla mistrzunia?
na stronie kolorowanki widnieje wielka litera A,
pod literą rysunki przedmiotów rozpoczynajacych się od tejże,
początkowo nazywanie idzie gładko
- arbuz, agrafka....
po chwili jednak słyszę dukanie
- hy... haaa... aaa...armonia,
- akordeon - poprawiam,
i jak zwykle ubaw mamy gotowy :)
pod literą rysunki przedmiotów rozpoczynajacych się od tejże,
początkowo nazywanie idzie gładko
- arbuz, agrafka....
po chwili jednak słyszę dukanie
- hy... haaa... aaa...armonia,
- akordeon - poprawiam,
i jak zwykle ubaw mamy gotowy :)
wtorek, 10 września 2013
zawsze była pyskata
ale teraz to już przechodzi samą siebie
przeskrobała coś
zamierzam więc wygłosić mowę na temat jej karygodnego zachowania
robię wdech i zaczynam:
- Daria! wiesz co? .....
- nawijaj! - przerywa mój wywód, zanim zdążyłam go rozpocząć...
(... i jeszcze ten cudownie szczery, szczerbaty uśmiech :))
przeskrobała coś
zamierzam więc wygłosić mowę na temat jej karygodnego zachowania
robię wdech i zaczynam:
- Daria! wiesz co? .....
- nawijaj! - przerywa mój wywód, zanim zdążyłam go rozpocząć...
(... i jeszcze ten cudownie szczery, szczerbaty uśmiech :))
poniedziałek, 9 września 2013
grochem o ścianę (garażu)
- mamo, to ja idę na podwórko!
- idź, tylko tak żebym cię widziała, nigdzie nie odchodź, kolacja prawie gotowa,
- dobrze.
powiedziała i poszła, a ja sobie patrzę
i co widzę?
przeszła przez plac zabaw,
przemaszerowała parkingiem
i zniknęła za garażami.
nie zawahała ani przez moment,
nie obejrzała, nic w tej małej głowie nie drgnęło,
po prostu, zwyczajnie mnie olała.
...
- idź, tylko tak żebym cię widziała, nigdzie nie odchodź, kolacja prawie gotowa,
- dobrze.
powiedziała i poszła, a ja sobie patrzę
i co widzę?
przeszła przez plac zabaw,
przemaszerowała parkingiem
i zniknęła za garażami.
nie zawahała ani przez moment,
nie obejrzała, nic w tej małej głowie nie drgnęło,
po prostu, zwyczajnie mnie olała.
...
czwartek, 25 lipca 2013
mamo, chcesz zobaczyć auto?
- chcę
- to patrz
* tak było 2 miesiące temu; teraz autko ma już kapcie i wgnieciony dach ;) brum brum
- to patrz
* tak było 2 miesiące temu; teraz autko ma już kapcie i wgnieciony dach ;) brum brum
środa, 12 czerwca 2013
jak przeciąg...
ziuuuuu
i nie ma, poleciała,
nawet drzwi za sobą nie zamknęła,
- tam, zobacz, mamo, zobacz, jest już Oliwka, i Karolina, i Madzia,
i nawet Patryk i Tomek. to ja idę, pa!
no pa, pa,
załomotała piętami na schodach, jak wicher przeleciała przez plac
i wsiąkła,
wczoraj ściągnęłam ją ledwo żywą,
ciemniało prawie,
ipody, iphony i kinecty im niepotrzebne kiedy są razem,
bo na naszym blokowisku, to na ten przykład,
obecnie Gąski, gąski do domu rządzi,
aż miło popatrzeć, jak grupa smarkaczy w przedziale wiekowym,
tak na oko, 5-15 lat, angażuje się we wspólną zabawę
- boimy się!!!
- czego?
- wilka złego!!!
aż mi się gęba śmieje do wspomnień
muszę ją jeszcze nauczyć jak się gra w dupę biskupa
to będzie hit,
bankowo :)
i nie ma, poleciała,
nawet drzwi za sobą nie zamknęła,
- tam, zobacz, mamo, zobacz, jest już Oliwka, i Karolina, i Madzia,
i nawet Patryk i Tomek. to ja idę, pa!
no pa, pa,
załomotała piętami na schodach, jak wicher przeleciała przez plac
i wsiąkła,
wczoraj ściągnęłam ją ledwo żywą,
ciemniało prawie,
ipody, iphony i kinecty im niepotrzebne kiedy są razem,
bo na naszym blokowisku, to na ten przykład,
obecnie Gąski, gąski do domu rządzi,
aż miło popatrzeć, jak grupa smarkaczy w przedziale wiekowym,
tak na oko, 5-15 lat, angażuje się we wspólną zabawę
- boimy się!!!
- czego?
- wilka złego!!!
aż mi się gęba śmieje do wspomnień
muszę ją jeszcze nauczyć jak się gra w dupę biskupa
to będzie hit,
bankowo :)
poniedziałek, 3 czerwca 2013
prezent od dziecka na dzień dziecka
Daria od soboty śpi sama w swoim pokoju,
taaaak, wiem, najwyższy czas był,
ale nie żałuję, że tak późno, bo obyło się bez szarpaniny i płaczu.
w grę weszło przekupstwo, na które wcześniej była głucha,
niepedagogicznie, za to bezstresowo,
a o obiecanym (po okresie próbnym) prezencie na razie nie wspomina,
za to jest dumna i wreszcie wyspana.
hmmm
gorzej ze mną, smutno mi i pusto wieczorami,
dobrze, że Mąż mnie do pionu ustawia,
bo gotowam ją w nocy cichutko przenosić z powrotem...
taaaak, wiem, najwyższy czas był,
ale nie żałuję, że tak późno, bo obyło się bez szarpaniny i płaczu.
w grę weszło przekupstwo, na które wcześniej była głucha,
niepedagogicznie, za to bezstresowo,
a o obiecanym (po okresie próbnym) prezencie na razie nie wspomina,
za to jest dumna i wreszcie wyspana.
hmmm
gorzej ze mną, smutno mi i pusto wieczorami,
dobrze, że Mąż mnie do pionu ustawia,
bo gotowam ją w nocy cichutko przenosić z powrotem...
wtorek, 28 maja 2013
Babciu, jak możesz?!
Babcia zdaje szybkie sprawozdanie,
jadła-nie jadła i takie tam:
- i jak u was posiedziałam i zmarzłam, to założyłam Darii
cieplejsze getry...
córka, od urodzenia zimnolubna, a do tego buntowniczka jak się patrzy,
odzywa się z drugiego pokoju z ogrooooomnym wyrzutem:
- to ty mnie ubierasz, bo tobie jest zimno???
:)
jadła-nie jadła i takie tam:
- i jak u was posiedziałam i zmarzłam, to założyłam Darii
cieplejsze getry...
córka, od urodzenia zimnolubna, a do tego buntowniczka jak się patrzy,
odzywa się z drugiego pokoju z ogrooooomnym wyrzutem:
- to ty mnie ubierasz, bo tobie jest zimno???
:)
piątek, 24 maja 2013
takie tam zebrane
- mamo, czemu tak mnie szybko karmisz? jesteś dzisiaj jakaś ponagliwa
--------------
lekcej mi myj te zęby!
--------------
nołcik nołcik
i nie
i podwójne e czyli odmawiam wam!
--------------
- będę rysować modelki
- :)
- i modelarzy
:))))))))))))
--------------
lekcej mi myj te zęby!
--------------
nołcik nołcik
i nie
i podwójne e czyli odmawiam wam!
--------------
- będę rysować modelki
- :)
- i modelarzy
:))))))))))))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
